poniedziałek, 7 lipca 2014

7/07/2014

       No i jak tam, opalacie się? Ja, szczerze mówiąc jestem już na etapie "ledwo oddycham, ale dajcie mi jeszcze pięć minut". Tak, moja skóra nabrała już wakacyjnych kolorów, z czego bardzo się cieszę, ale ostrzegam, że to jeszcze nie koniec !
       Okropnie się nudzę - to jedyny efekt uboczny, który daje o sobie znać już od tygodnia. No! Nim wyjadę na te Karaiby, to muszę się jeszcze trochę posnuć po domu, jak smród po gaciach. Przecież na wyjeździe  szybko znudzą mi się kolorowe drinki z palemką, imprezy przy pokazach sztucznych ogni, szum morza i śpiew ptaków....(szloch)



Abstrahując, postanowiłam zrobić mojemu mózgowi małe katharsis i przeczytać ambitną książkę. Wybrałam często polecany(również przez moją koleżankę) "Lot nad kukułczym gniazdem" Kena Kesey'a. Być może to właśnie relacje jednego z pacjentów szpitala psychiatrycznego zaciekawią mnie, jak nic innego?

 
( Tak cudowna jakość tylko dzięki super profesjonalnemu aparatowi)
 
 
 
A, mam jeszcze dwa zestawy upolowane w ciucholandzie za grosze:
 
 
 

 
 
(zwiewna baskinka - Forever21/sh)
 
(szorty z wysokim stanem H&M/sh)
 
 
 
(naszyjnik Bijou Brigitte, bluzka no name/sh)
 
(spodenki H&M/sh)
 
 
 
 
Ależ ze mnie blogerka modowa! Ho,ho !
 
 
Miłego leniuchowania !
 
Ola


poniedziałek, 30 czerwca 2014

30/06/14

       Ale ten czas szybko leci ! Skończyłam pierwszą klasę liceum. Jestem z siebie zadowolona, wszystko poszło po mojej myśli. Dziwne, wciąż przed oczami mam rozpoczęcie roku nauki w mojej nowej szkole. Ugh ! Potwierdzam, potwierdzone - początki  zawsze są najgorsze. Ale już koniec, nie wspomnę już ani słowem o edukacji, zeszytach, ani internacie. Są przecież wakacje !
No i zapuściłam się tutaj, Moi Drodzy, to prawda. Ale teraz mam na pisanie tyle czasu,że...obiecuję dodawać posty częściej niż często. (okej, wyszło właśnie na jaw, że nie mam żadnych planów na wyjazdy i nudzę się w domu całe dwa miesiące...okej)

      Nim popełnię samobójstwo z powodu iście niewakacyjnej pogody za oknem (Mama mówi,że przynajmniej kwiatków nie będzie musiała podlewać), wrzucam kilka inspiracji internetowych + swoje żenujące zdjęcia.
Buziaki,
Ola


true.

 











środa, 23 kwietnia 2014

Dear Diary...

Ponoć ucząc się nowego, obcego języka,   rozwijamy rownież naszą umiejętność lepszego i szybszego zapamiętywania. To logiczne i w zupełności zgadzam się z tą tezą.  Co jednak, gdy moja chęć nauki włoskiego (bo taki sobie język dodatkowy w liceum zażyczyłam, ależ ze mnie inteligentna dziewoja) dawno już przepadła w chyba ponad 10 kikometrowej głębokości Rowu Mariańskiego i najwyraźniej nie ma zamiaru powrócić w tym stuleciu? Boże,  daj mi siłę. Bo w tym momencie jestem w stanie poprawnie odmienić tylko i wyłącznie czasownik dormire - znaczy spać. ( ciekawe dlaczego akurat ten wyraz...robi się tajemniczo.)

Io dormo
Tu dormi...
?..nie, jednak nawet dormire nie chce przedrzeć się przez mój maleńki, jak orzech laskowy możdżek.

Wy też macie ostatnio problemy z otwarciem jakiejkolwiek książki,  czy jestem sama z moją paranoją ? I hope not.

Ale jeszcze tylko jutro. No i pojutrze.  Ale biorąc pod uwagę, ze pojutrze jest piątek,  to pozwolę go sobie nie policzyć. 

Ach, tak bardzo chcę już wakacje...♥

niedziela, 30 marca 2014

Instagram mix

Cześć !

      Ale wstyd, tak dawno tu nie zaglądałam.. Nie wiem, jakim cudem,ale kompletnie zapomniałam o tym,że - och, prowadzę sobie bloga i czyta go jakieś dziesięć osób i kultura wymaga ode mnie dodawania tu co najmniej trzech postów miesięcznie, a tymczasem Misz Masz "gnije sobie zakurzony" w ciemnych ostępach Internetu. Biedny. Już, już, obiecuję poprawę, proszę o wybaczenie i... reszta regułki, ble,ble,ble.

     Marzec był doprawdy zabieganym miesiącem. Właściwie moja przygoda ze szkołą w tym roku powoli dobiega końca, (taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak!sorry, mamo,ale taka jest prawda)bo jak zapewne wiecie, niedługo Święta, zaraz po nich weekend majowy, poprzedzający matury, które oznaczają dla mnie tygodniowy urlop ( nie, no..jak się zmruży oczy tak,że się je prawie zamknie, to muszę przyznać,że życie nie jest takie złe), a po tym urlopie jeszcze tylko kilka zupełnie nieważnych tygodni, które miną w mgnieniu oka, spędzone na ostatnim szlifowaniu ocen kończących drugi semestr.


    Ach, jakie wakacje będą cudowne! Wyobrażacie sobie, tą stertę rzeczy, planowanych przez całą zimę? Pamiętacie, kiedy to,potykając się o własne nogi, uwięzione w wełnianych skarpetkach,w których nie chciałby spotkać Wasz chłopak, ćwiczyłyście, aby na plaży móc pochwalić się zgrabnym ciałem (ja też sobie nie przypominam takich epizodów...)? Już niedługo letnie plany się ziszczą i to właśnie Wy będziecie ich moderatorami. O, powiedziałam to, jakbym się wybierała w jakąś super podróż dookoła świata(kłamałam,że życie jest piękne, nie jest) i wprost nie mogła się doczekać. Nie. Ale mi w zupełności wystarczy koktajl truskawkowy, leżak w moim makowskim, uroczym ogródku, oliwka do opalania i 30 stopni na wskaźniku termometru.

   Siedzę sobie właśnie w łóżku, piszę te głupoty, aż tu nagle....nie uwierzycie ! Ugryzł mnie komar i mam na ramieniu całkiem sporego bąbla, który swędzi niesamowicie - jedynie tyle mam teraz z uroków lata, niestety. Ale zawsze coś, jakiś zwiastun !